Wszystkie posty otagowane: featured

o nas

    Ja jestem Łajka, ale oWady bez O to także Wadyń, starsza Zazu i mała Wanda. Jesteśmy rodziną, która zawsze ma jakiś plan. Plan na wieczór, weekend, miesiąc, następne pół roku… zawsze coś planujemy. Zakupy, spotkania ze znajomymi, rodzinny weekend… prace na działce, ale najczęściej planujemy podróże, i choć czasami na planowanie mamy tylko parę godzin, bo spontanicznie wpadamy na pomysł jakiegoś wyjazdu, to i tak zawsze jest PLAN. Nie zrezygnowaliśmy z pracy, aby podróżować po Świecie z naszymi dziećmi. Jak często słyszysz o ludziach, którzy RZUCAJĄ PRACĘ tylko po to, by móc robić coś, co zawsze chcieli robić? Większość z nich wybiera podróże. Ale to rodzi pytania: „Co będzie dalej?”, „Czy będą mieli wystarczająco dużo pieniędzy, aby wrócić?” A co powiesz na inne podejście? Zarówno ja, jak i Wadyń pracujemy w korporacjach na pełen etat. Ale my też kochamy podróżować, dlatego każdą wolną chwilę zagospodarowujemy więc tak, by podróżować więcej, niż ktokolwiek mógłby sobie wyobrazić. Nie odkładamy niczego na później, tylko stawiamy na wyjątkowość przeżyć tu i teraz, i chcemy to robić po swojemu.

San Blas, raj prawie nieznany

Wyobraźcie sobie turkusowy tropikalny archipelag z wyspą na każdy dzień w roku. Z białym piaskiem i falującymi palmami, te karaibskie wyspy oszukują nikłą wersję raju. Teren ten jest domem dla Kuny, pierwszej autonomicznej grupy w Ameryce łacińskiej. Chociaż mają kontakt z Europejczykami, odkąd Kolumb przepłynął ich wody w 1502, tożsamość klanu jest najważniejsza, a wielu czyni nieustające wysiłki na rzecz zachowania tradycyjnego sposobu życia. W 2009 roku droga do przystani w Cartí została wybudowana, dzięki czemu region stał się bardziej dostępny niż kiedykolwiek wcześniej i otworzył się na turystów.

Szwedem do Szwecji: (nie) porady

Wiecie, już że każdy przedłużony wolny weekend staramy się wykorzystać podróżniczo jak tylko się da. Tak samo było z ostatnią sierpniówką. Większość znajomych dookoła jest w ferworze urlopowym i wybierają kierunki południowo-europejskie, takie jak: Chorwacja, Hiszpania, Włochy czy Grecja. Ja, w trakcie trwania Polskiego lata, najchętniej uciekałabym jak najdalej na północ. Od zgiełku i tłumów, tam gdzie wiosną czy jesienią bywa za zimno by przebywać długo na powietrzu, a latem jest cudownie i miło. Kierunek idealny: Islandia. Niestety ceny biletów lotniczych na długi weekend sierpniowy sięgały kosmosu, a i 4 dni to nieco za mało na zobaczenie wszystkiego co byśmy chcieli. Wiele osób polecało nam szwedzką Olandię. Byliśmy już w Szwecji i bardzo nam się podobało. Powiedziałam: „Wadyń, zapakujemy twojego Saaba sprzętem biwakowym i pojedziemy do Szwecji pod namiot”. Przecież jak już ma szwedzkie auto, to pojedźmy nim w jego rodzinne strony. Odparł tylko: „Jak chcesz”. W głowie pewnie miał: „Namiot? Szwecja? Samochodem? Zwariowała…”

Yosemite, park którego nie można zadeptać

Jadąc na północ Kalifornii Wadyń chciał koniecznie zobaczyć San Francisco, a ja po obejrzeniu świetnego dokumentu na Netfliksie o „Buntownikach na Krawędzi”, koniecznie musiałam przyjechać do Yosemite. Długo zabierałam się do opisania tego miejsca. Ten Park jest jak z pocztówki i rzeczywistość naprawdę nie oszukuje. Znany jest ze swoich wodospadów, które w okresie wiosennym nabierają na sile i w czasie topnienia zimowego śniegu potrafią pojawić się nawet w najmniej oczekiwanym miejscu.

Jak zoorganizować wyjazd?

Marzy Wam się daleka podróż, na własną rękę, do miejsc o których zawsze marzyliście, ale organizacja, koszty i strach przed nieznanym przerażają i podcinają Wam skrzydła? Na początek wystarczy planowanie podróży rozłożyć na etapy i dać sobie chwilę na organizację. A po kilku wyjazdach wejdzie Wam to w krew, że czasami dacie radę ogarnąć się ze wszystkim nawet w 2 dni.

Lista podróżniczych celów

Mija rok odkąd uruchomiłam bloga. Bardzo dziękuję, że z każdym kolejnym dniem jest Was coraz więcej i dostaje od Was tyle pozytywnych wiadomości. Każda historia o tym, że udało mi się Was przekonać do ruszenia z dziećmi w Świat, nawet ten bliski, raduje moje serce. Rocznica to taki czas podsumowań, ale i planowania. Sprawdzania co się udało, co zrobiło największe wrażenie, ale również to co nie wyszło. Czy mijający rok był dobry? Co zrobić żeby następny był jeszcze lepszy? Wnioski z takiego rozmyślania prowadzą w końcu do odhaczania odwiedzonych już miejsc z listy podróżniczej. Takiej listy miejsc wymarzonych, tych mniej i bardziej dostępnych, tych wszystkich miejsc na świecie bez których nie umrę dopóki ich nie odwiedzę. Co jest na naszej liście?

Kenia = SAFARI

Kenia jest bez wątpienia wspaniałym krajem. Wizytówką całej Afryki. Ma świetne plaże i piękny ocean. Nadaje się na idealny wypoczynek z rodziną w równikowym słońcu. Jednak będąc w Kenii, nie można nie pojechać na safari. Kenijskie tereny sawanny wraz z sąsiadującą Tanzanią są najlepszym miejscem do zobaczenia afrykańskich zwierząt w ich naturalnym środowisku. Szkoda czasu na pisanie o tym, to trzeba zobaczyć.

Angkor to nie tylko Angkor Wat, czyli jak realizować marzenia z dzieckiem

Angkor od zawsze był na czele mojej listy marzeń, tzw. „bucket list”, czyli miejsc do zobaczenia, rzeczy do zrobienia i spróbowania. Od zawsze uwielbiałam też wszelkie historie Indiany Jones’a i od małego chciałam przeżywać podobne przygody i odkrywać na własną rękę ukryte świątynie, państwa i światy. Wiadomo, że nie żyjemy już na przełomie XIX i XX wieku, kiedy wiele zakamarków Świata czekało, żeby je odkryć. To właśnie wtedy francuski przyrodnik Henri Mauhot odkrył przed Europą ruiny państwa Angkoru i choć w okresie panowania Czerwonych Khmerów wiele świątyń zostało ograbionych, zaniedbanych i zniszczonych, nadal zdumiewają i przytłaczają wielkością i niezwykłą aurą.

25 godzin w … HOTELU

Jest taki hotel… NIE. Jest taka SIEĆ hoteli. Nie byle jaka. Unikalna. Niezbyt duża, bo tak naprawdę ma 3 hotele w Hamburgu, 2 we Frankfurcie i po jednym w Berlinie, Wiedniu i Zurychu. Żaden z hoteli nie jest taki jak inny. Żaden nie jest taki sam jak koledzy z sieci. Wszystkie są niezwykłe, ale łączy je przynajmniej jedna cecha wspólna – niesamowity design, nawiązujący do otoczenia w którym się znajdują. Jak wyobrażacie sobie Hotel idealny? Bo ten z pewnością nie jest  5 gwiazdkowym resortem ze spa i basenem, darmowymi drinkami z palemką, nie leży na piaszczystej plaży gdzie słychać tylko morskie fale, nie jest luksusowa enklawą pośrodku miejskiej dżungli … a jednak to MÓJ ULUBIONY HOTEL EVER.

Kazimierz czy Narnia?

Długi sierpniowy weekend mieliśmy rozplanowany nieco inaczej niż zazwyczaj. Na sobotę dostaliśmy zaproszenie na ślub naszych znajomych w Lublinie. Nie można było odmówić. No, ale impreza jest w sobotę, a co zrobimy w Niedzielę i w Poniedziałek. Trzeba było znaleźć jakieś fajne miejsce nie daleko, które nie będzie wymagało zbyt wiele planowania i wysiłku. Obdzwoniłam wszystkie fajniejsze agroturystyki i siedliska na Lubelszczyźnie. Nic, wszędzie pełno. Wpadł mi do głowy Kazimierz Dolny, który od czasów szkolnych kojarzył mi się tylko z wąwozami porośniętymi dookoła drzewami. Infrastruktura hotelowa jest bardzo duża, bo to popularne miejsce, więc o jakikolwiek nocleg nie było problemu, choć nie trafiliśmy gdziekolwiek. Trafiliśmy na Hotel Król Kazimierz, który okazał się idealnym miejscem do leniwej niedzieli w basenie, który świetnie nas przygotował na wieczorne i poniedziałkowe spacery po mieście i okolicznych wąwozach, gdzie poczuliśmy się jak w prywatnej Narnii.

Gruzja: przypadkowy offroad do Davit Gareji

Jesteśmy w Tbilisi, jest poranek dnia drugiego naszej gruzińskiej przygody i wciąż pada. Szukamy alternatywy, gdzie można pojechać, żeby znaleźć trochę słońca. Do głowy przychodzi mi polecany przez znajomego Davit Garaji. Google Maps mówi, że to jakieś 70 km i 2h drogi. Damy radę pojechać zobaczyć, coś zjeść po drodze i wrócić znaleźć nocleg w Mtskheta i nadrobić już drogi na powrót do Kutaisi. Problem w tym, że zamiast zajrzeć w przewodnik i upewnić się która droga jest odpowiednia na szybki i bezproblemowy dojazd do monastyru (droga przez Sagarejo), zaczynamy polegać na Google i wybieramy „najkrótszą” drogę przez Rustavi.

Ateny: zwiedzanie a dziecko

Ateny, jedno z najbardziej obleganych przez turystów miejsc na świecie. Pełne zabytków, małych uliczek, niezwykłej mieszanki kultur, klimatycznych tawern z pysznym jedzeniem i urokliwej aury miasta z wielką historią. Jak w tym wszystkim odnaleźć się z dwulatką?  Jak zwiedzać, z dzieckiem, tak oblegane atrakcje turystyczne jak Akropol?  Da się… =)

Porto: Pierwsze chwile

Porto to górzyste miasto usytuowane  nad  rzeką Douro i trzy najbardziej rozpoznawalne dzielnice Riberia, Baixa i Foz. To ta ostatnia stała się celem naszego pierwszego spaceru i pomimo opinii o luksusowych osiedlach z widokiem na piękny ocean, znajdujemy w niej liczne klimatyczne kamienice na malutkich uliczkach wraz z morską bryzą.

LaoTao: Okolice Phongsali

W najbliższej okolicy Phongsali warte uwagi są plantecje herbaty zlokalizowane jakieś 18 km na południowy zachód od miasta. Uprawy te są uważane za najstarsze w kraju (niektórzy twierdzę, że nawet na świecie), a niektóre rosnące tu drzewa herbaty dochodzą do 6m wysokości i mają podobno więcej niż 400 lat.

LaoTao: Ayutthaya

Losy tego miasta są nie nieoderwaną częścią historii Tajlandii. To tu znajdowało się centrum królestwa, które od XIV w. ekspansywnie się rozwijało, wchłaniając terytoria takich potęg regionu, jak choćby imperium Khmerów. Dziś po tym majestacie pozostało wiele ruin i budowli wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.