
Wyobraźcie sobie turkusowy tropikalny archipelag z wyspą na każdy dzień w roku. Z białym piaskiem i falującymi palmami, te karaibskie wyspy oszukują nikłą wersję raju. Teren ten jest domem dla Kuny, pierwszej autonomicznej grupy w Ameryce łacińskiej. Chociaż mają kontakt z Europejczykami, odkąd Kolumb przepłynął ich wody w 1502, tożsamość klanu jest najważniejsza, a wielu czyni nieustające wysiłki na rzecz zachowania tradycyjnego sposobu życia. W 2009 roku droga do przystani w Cartí została wybudowana, dzięki czemu region stał się bardziej dostępny niż kiedykolwiek wcześniej i otworzył się na turystów.
Nas ostrzegano, że droga do Carti wymaga dużego wysiłku i umiejętności prowadzenia samochodu 4×4, łódki płynące na wyspy są niestabilne, skaczą po falach i wszystko zalewa się wodą, a same wyspy są przepełnione turystami na tyle, że nie warto tam jechać.
I nic bardziej mylnego. Owszem droga prowadzi przez góry, jest kręta i ma dziury (przepraszam, wyrwy) w drodze, ale skoro ja, prowadząc miejskiego SUVa, bez napędu 4×4 z automatyczną skrzynią biegów, dałam radę, to znaczy że każdy może. Łódki faktycznie skaczą po falach i woda się wlewa, ale idzie wytrzymać. A jeśli 12 turystów (łącznie z naszą 4) na wyspie to tłum, to ja wytrzymam ;)
Port w Carti to mały, błotnisty, wykarczowany z dżungli teren z jedną budką i kilkoma osobami, które rozdzielają turystów do łódek, które zawiozą ich do wybranych przez nich wysp. Nic szczególnego i uroczego, ale można tu zostawić auto i można mieć pewność że trafimy na wyspę na które chcemy.






My wybraliśmy Isla Chichime, należącą do Ogob Nega. Arun, Dixie i ich rodzina ogłaszają się przez airbnb i oferują zakwaterowanie wraz z wyżywieniem. Choć warunki nie przypadną do gustu zwolennikom luksusów, to bambusowe chatki, bez okien, ze szparami w ścianach, w cieniu palm i dwa kroki od brzegu morza, są małą namiastką raju. A na płyciznach przy wyspie cumują jachty i katamarany, które również mogą zaoferować nocleg chętnym takiej wygody.
























































Co robić na Isla Chichime
Całą wyspę można obejść w pół godziny, a dookoła niej w turkusowych wodach Morza Karaibskiego pełno jest koralowców, rozgwiazd i różnych ryb. Na palmach przesiadują papugi i egzotyczne ptaki, a można też pobawić się w rękodzieło i upleść coś z liści palm.



























