
To miasto niezwykłe. Niezwykle inne od Los Angeles. To jedno z tych miast, gdzie pomimo wielu atrakcji, chce się po prostu chodzić i chłonąć. Pełne małych uliczek z pięknymi kamienicami, niezliczonej liczby dziwacznych zakamarków, których nie da się zobaczyć nawet w tydzień, i przewyższeń i pochyleń ulic, dzięki którym w prawie każdym miejscu miasta jest znakomity widok.
Po kiepskiej pogodzie w Big Sur, wolimy nie ryzykować, i gdy zaraz po wjeździe do miasta wychodzi słońce, od razu udajemy się do jego największej atrakcji mostu Golden Gate. Widok na most jest dobry chyba z każdej strony. My wybraliśmy na tę okazję wzgórza po stronie północnej. Trzeba się trochę wspiąć, ale widok na most i panoramę miasta jest niesamowity.
Ciekawostka: Przejazd mostem na północ jest darmowy, z powrotem (na południe) do miasta kosztuje 7$
Ten czerwony olbrzym, swoją nazwę zawdzięcza dzięki cieśninie nad którą jest rozpięty, która została okrzyknięta „złotą” w czasach gorączki złota.
















Po moście warto wybrać się na przystań rybacką i po przechadzać się obserwując równie niezwykłe widoki, foki i lwy morskie, które dzięki zimnemu prądowi kalifornijskiemu czują się tu jak w domu.


















Poruszanie się samochodem po mieście to nie lada wyczyn. Właściwie nie ma drogi w jednym poziomie. Przykładem jest słynna Lombard Street, której pierwotny kąt nachylenia (27%) wymusił wprowadzenie systemu serpentyn dla łatwiejszej komunikacji, które zmniejszyły go do 16%.
Parkowanie też nie należy do najłatwiejszych na pierwszy rzut oka. W praktyce po kilku razach można się przyzwyczaić.
Ciekawostka: Dla bezpieczeństwa, podczas parkowania samochodu równolegle do ulicy, koła należy skręcić w stronę krawężnika, tak aby, w razie gdyby hamulce się poluzowały, samochód stoczyłby się na krawężnik.







Kolejną niezwykłą atrakcją San Francisco są tramwaje linowe. Poruszają się dzięki systemowi kabli ukrytych pod jezdnią. Ten system był bardzo popularny na przełomie XIX i XX wieku. Stosowano go nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale też we Francji, Australii, Portugali czy Wielkiej Brytanii. Jednak z czasem zaprzestano rozwijania tej technologii. A jedyne 3 linie tramwajowe tego typu ostały się w San Francisco.


















Po spacerach w centrum przychodzi czas na odwiedzenie okolic Alamo Squer, który aktualnie jest zamknięty z powodu sadzenia roślinności…



I słynnych „Painted Ladies”, czyli wiktoriański kamienic pomalowanych na przeróżne kolory. W czasach ich powstawania, mówiło się, że jeśli kolor jest żywy i odważny to znaczy że jest w modzie.




Dzięki tym spacerom trafiamy do miejsca, które miałam gdzieś z tyłu głowy, ale zapomniałam sprawdzić gdzie ono jest dokładnie. Otóż, oboje z Wadyniem jesteśmy wielkimi fanami Anthony’ego Bourdain, kucharza i restauratora, który podróżuje po świecie kulinarnie, ale w jedyny sobie tylko odpowiedni sposób. Ciężko to opisać, jeśli ktoś go nie zna, ale zawsze jest wiadome, jeśli jakaś knajpa serwuje dobrą wieprzowinę, to staje się ulubioną u Tony’ego.
Tak właśnie dzięki oglądaniu jednego z odcinków serii „Anthony Bourdain, miejsca nieznane: San Francisco”, spodobała mi się ta knajpa, której obraz został mi w głowie, ale nazwa już nie za bardzo. A jednak udało się trafić. Wyobraźcie sobie moją minę, kiedy zobaczyłam ją za rogiem ;)
Menu proste i przyjemne, dla lubiących mięso oczywiście. Do wyboru pomiędzy 5 rodzajami mięsa i czy ma być na wagę czy 1, 2 czy 3 rodzaje podane na talerzu z dodatkami. Polecamy. Bosko i smacznie.



Jest jeszcze jedno miejsce z widokiem na most Golden Gate, otóż China Beach. Tak San Francisco ma też plażę, i ośmieliłabym się stwierdzić, że nawet fajniejszą i ładniejszą niż Los Angeles. Choć trzeba się do niej przedostać przez elitarnie osiedla, to warto się po kręcić żeby znaleźć to dostępne da wszystkich przejście.














Fantastyczna, absolutnie utwierdzajaca mnie w przekonaniu relacja, że San Francisco jest jednym z „must see” w USA😊 mam nadzieję, że za jakiś czas uda mi się zabrać tam moja rodzinkę.
Pingback: Yosemite, park którego nie można zadeptać | owadybezo