Wszystkie posty otagowane: dziecko

Sekwoje, takie duże włochate drzewa

Nasze odwiedziny w tym parku to jeden z tego rodzajów pomysłów, że myślę sobie jesteśmy w Yosemite, a tu gdzieś niedaleko powinien być las pełen Sekwoi. Takich wielkich włochatych drzew, robiących świetne wrażenie na zdjęciach. Problem w tym, że zdjęcia które widziałam wcześniej w internecie są zazwyczaj robione w lesie Redwood, co oczywiście uświadamiam sobie jak dojeżdżamy do parku Sekwoi. Nieoznaczana to, jednak że Sequoia Park nie jest wart zobaczenia, przecież to tu jest największy przedstawiciel tego gatunku  – „General Sherman”, a te nieco mniejsze z nim sąsiadujące pokazuję, jak to drzewo jest przyjazne (o ile tak można powiedzieć o drzewie). Ich kora jest tak miękka i delikatna, że ma się ochotę je głaskać i przytulać. I nawet zalegając jeszcze śnieg nie jest nam straszny.

San Francisco

To miasto niezwykłe. Niezwykle inne od Los Angeles. To jedno z tych miast, gdzie pomimo wielu atrakcji, chce się po prostu chodzić i chłonąć. Pełne małych uliczek z pięknymi kamienicami, niezliczonej liczby dziwacznych zakamarków, których nie da się zobaczyć nawet w tydzień, i przewyższeń i pochyleń ulic, dzięki którym w prawie każdym miejscu miasta jest znakomity widok.

Jak zoorganizować wyjazd?

Marzy Wam się daleka podróż, na własną rękę, do miejsc o których zawsze marzyliście, ale organizacja, koszty i strach przed nieznanym przerażają i podcinają Wam skrzydła? Na początek wystarczy planowanie podróży rozłożyć na etapy i dać sobie chwilę na organizację. A po kilku wyjazdach wejdzie Wam to w krew, że czasami dacie radę ogarnąć się ze wszystkim nawet w 2 dni.

Kenia: Diani Beach

Diani Beach to zdecydowanie jedna z lepszych plaż na jakich udało nam się być, a na pewno najpiękniejsza w Kenii. Dzięki bezbłędnej piaszczystej, wyolbrzymionej przez bujny las i muskanej stoworzonymi do surfowania falami, plaży, nie dziwi fakt, że jest tak popularna. Ten kurort zachwyca przeróżnych ludzi: imprezowiczów, rodziny z dziećmi, nowożeńców, turystów i miłośników sportów wodnych. Ale jeśli myślicie, że to typowy kurort, to możecie się mocno pomylić. Nie ma tu długiego deptaku wzdłuż plaży, straganów z pamiątkami, na co drugim kroku, niezliczonej ilości knajp serwujących napoje procentowe. Za to jest niemal pusta, biało piaszczysta plaża, turkusowe wody oceanu, które niemal codziennie zmieniają swoje oblicze i są pełne ciekawego morskiego życia, idealne do zabawy fale i stały wiatr, dzięki któremu są idealne warunki do uprawiania sportów takich jak kite czy wind surfing. Czego chcieć więcej =)

Bangkok: miłość od drugiego odwiedzenia

Bangkok za pierwszym razem odpycha, jest brzydki i odstrasza. Miasto jak jeden wielki stragan, gdzie każda uliczka jest oddzielnym działem handlowym. Wilgotność powietrza sięga nawet 90%, a temperatura potrafi dać w kość nawet o 6 rano. Początkowo przytłaczające i męczące, po czasie powraca się myślami z uśmiechem na twarzy i chęcią powrotu. Dzielnica hinduska, Chinatown, Khao San skupiająca turystów, liczne kanały i przede wszystkim targi. W Bangkoku jest jednak coś ciekawego, coś takiego, że  po powrocie znów myśli się o tym żeby tam wrócić. Ten zlepek kulturowy i ten cały bałagan na ulicach, które na początku mi przeszkadzały, teraz są czymś za czym tęsknię i chciałabym to pokazać moim znajomym.

pierwsze kroki do egzotycznej podróży

Stało się, przyszedł Wrzesień, a z nim koniec wakacji i rok szkolny, oczekiwane jesienne ochłodzenie i ten czas kiedy wszyscy dookoła są już po urlopach, a my dopiero przed nim. Jesień to dopiero początek urlopowego czasu dla tych którzy kochają egzotyczne wakacje, to końcówka pory deszczowej w strefie monsunowej, ale też jeszcze nie szczyt sezonu, z tłumami turystów i wysokimi cenami, który następuje dopiero w Grudniu. Tak moi drodzy my wielkimi krokami zbliżamy się do tegorocznej egzotycznej przygody, a wraz z tym oczekiwaniem chciałabym Wam krok po kroku pokazać jak się przygotować na coś takiego, jak w ogóle wybrać kierunek, upolować korzystne bilety i załatwić wszystkie formalności, jak się spakować na 2-3 tygodnie z plecakiem, ale przede wszystkim trzeba postawić pierwszy krok… czyli od czego zacząć?

Kazimierz czy Narnia?

Długi sierpniowy weekend mieliśmy rozplanowany nieco inaczej niż zazwyczaj. Na sobotę dostaliśmy zaproszenie na ślub naszych znajomych w Lublinie. Nie można było odmówić. No, ale impreza jest w sobotę, a co zrobimy w Niedzielę i w Poniedziałek. Trzeba było znaleźć jakieś fajne miejsce nie daleko, które nie będzie wymagało zbyt wiele planowania i wysiłku. Obdzwoniłam wszystkie fajniejsze agroturystyki i siedliska na Lubelszczyźnie. Nic, wszędzie pełno. Wpadł mi do głowy Kazimierz Dolny, który od czasów szkolnych kojarzył mi się tylko z wąwozami porośniętymi dookoła drzewami. Infrastruktura hotelowa jest bardzo duża, bo to popularne miejsce, więc o jakikolwiek nocleg nie było problemu, choć nie trafiliśmy gdziekolwiek. Trafiliśmy na Hotel Król Kazimierz, który okazał się idealnym miejscem do leniwej niedzieli w basenie, który świetnie nas przygotował na wieczorne i poniedziałkowe spacery po mieście i okolicznych wąwozach, gdzie poczuliśmy się jak w prywatnej Narnii.

Norwegia: Filtvet Fyr

Podróżując zawsze stawiam sobie jakiś cel do zobaczenia czy odnalezienia, tym razem była to latarnia morska. Znaleźliśmy Filtvet Fyr i pomimo brzydkiej pogody zakochaliśmy się w tym miejscu. Wykorzystaliśmy to do świetnej wieczornej zabawy, zbierania muszelek, rzucania kamykami na plaży, itp.

Norwegia: Oslo

Leżące nad pagórkowatym Oslofjordem Oslo to nastrasza ze skandynawskich stolic i jak chwalą się jej mieszkańcy, najbardziej słoneczna. Mimo, że jak na europejskie warunki nie jest duża, sprawia wrażenie tętniącej życiem metropolii. Jest najszybciej rozwijającą się stolicą w Europie. W ciągu ostatnich kilku lat ulegało znacznej zmianie z nowymi atrakcjami i niepowtarzalną panoramą wieżowców. Oslo stała się nowym ośrodkiem współczesnej architektury, w miejscu, w którym zabytki historyczne i nowoczesne projekty funkcjonują obok siebie.

Norwegia: Skjærhalden | Jak Norwegowie spędzają czas wolny?

Weekend i czas wolny to niezwykle ważny moment dla wszystkich Norwegów, bo to naród który nie usiedzi na miejscu. Cały czas są w ruchu. Żyją w mocnym rozproszeniu (jest tylko kilka dużych miast i to o niskiej zabudowie) i sami sobie organizują czas wolny. Pomimo tego, że bardzo często pada tam deszcz, wyznają zasadę , że nie ma złej pogody jest tylko źle dobrane ubranie. Jak oni to robią?

Norwegia: Spiralen w Drammen

Norwegia to kraj niezwykłych ciekawostek i przedziwnych jak na nasze realia reguł. Doskonale zorganizowany, przemyślany i udoskonalony. Najsłabiej zaludniony, po Islandii, kraj europejski. Ludność jest skupiona głównie w południowej części kraju, w regionie Oslofjord (który to właśnie tym razem odwiedzaliśmy) oraz na wybrzeżach. Norwegowie do perfekcji opanowali sztukę budowania tuneli. Nie tylko mają najdłuższe tunele na świecie, ale też te najdziwniejsze, jak SPIRALEN w Drammen. Tunel drogowy w kształcie 200 metrowego korkociągu, łączącego miasto ze szczytem wnoszącego się nad nim wulkanicznego wzgórza Bragernesåsen.

Dlaczego podróżujemy z dzieckiem?

Jeśli kocha się podróżowanie tak jak ja, to ciężko siedzieć w domu, dlatego, że zdecydowaliśmy się mieć dziecko. Powszechne myślenie w moim otoczeniu jest takie: gdy pojawia się dziecko, to koniec z wyjazdami, spontanicznymi pomysłami, koniec ze spotykaniem się ze znajomymi bez dzieci, koniec z wolnością. Będziecie ciągle zmęczeni i niewyspani, zarobieni praniem, sprzątaniem, gotowaniem i odechce wam się wszystkiego. A już na pewno wyjazdów. Może jednak nie?

Gruzja: oWady i (nie)porady

Pomysł na Gruzję był nieco przypadkowy. W lutową Niedzielę spotkaliśmy się wspólnie z naszymi znajomymi, wspominanymi już na tym blogu Ciocią Myszą i Wujkiem Homikiem (samo H jest celowe w tym przypadku), żeby zarezerwować jakieś bilety na wspólny wyjazd. Wstępny plan zakładał okolice majówki i jakiś Amsterdam, albo gdzieś gdzie będzie ciepło. Po dłuższych dyskusjach i analizie bieżących cen, padło na 4 dni w  Gruzji w Wielkanoc (pod koniec marca).

Gruzja: Udabno, najlepsze co mogło nas spotkać

Wybierając się do Gruzji nasłuchaliśmy się i naczytaliśmy o gruzińskiej gościnności, ukochaniu do dzieci i wielkiej miłości do Polaków. Co zastaliśmy na miejscu, raczej obojętność. W knajpkach mniejszych czy większych, pomimo pysznego jedzenia, obsługa nie różniła się niczym od całej reszty świata. Na Zuzę nikt szczególnie nie zwracał uwagi w odróżnieniu do Włoch i Grecji. A fakt, że jesteśmy Polakami na nikim nie robił żadnego wrażenia. Wszystko do momentu, w którym trafiliśmy do Udabno.

Gruzja: przypadkowy offroad do Davit Gareji

Jesteśmy w Tbilisi, jest poranek dnia drugiego naszej gruzińskiej przygody i wciąż pada. Szukamy alternatywy, gdzie można pojechać, żeby znaleźć trochę słońca. Do głowy przychodzi mi polecany przez znajomego Davit Garaji. Google Maps mówi, że to jakieś 70 km i 2h drogi. Damy radę pojechać zobaczyć, coś zjeść po drodze i wrócić znaleźć nocleg w Mtskheta i nadrobić już drogi na powrót do Kutaisi. Problem w tym, że zamiast zajrzeć w przewodnik i upewnić się która droga jest odpowiednia na szybki i bezproblemowy dojazd do monastyru (droga przez Sagarejo), zaczynamy polegać na Google i wybieramy „najkrótszą” drogę przez Rustavi.

Ateny: Przylądek Sunion

Sunion to urokliwy przylądek u południowo-wschodnich wybrzeży Attyki, na którym znajdują się ruiny świątyni Posejdona. Wszystkie przewodniki rozpisują się na temat urokliwych zachodów słońca nad Morzem Egejskim, i właśnie to nas skłoniło, żeby prosto z samolotu przyjechać właśnie tu. Niestety, tego dnia nic nie szło po naszej myśli.