
Luang Nam Tha jest dobrą, relaksującą bazą wypadową do całego Laosu. Pokryte gęstymi tropikalnymi lasami wzgórza dookoła miasta pojawiają się w oddali, a życie w miasteczku płynie spokojnym tempem, niezakłócone przybywającymi nielicznym grupkami turystów.























Dojechaliśmy do centrum Luang Nam Tha. Wymiana pieniędzy 1 USD = 8154 kip …
Nie chce nam się za bardzo szukać noclegu jesteśmy dość zmęczeni wstawaniem o 5 rano i postanawiamy wydać więcej ale już nie kombinować. Znajdujemy Zuela Guest House, prawdopodobnie jest to najbardziej luksusowe miejsce w którym będziemy mieszkali w Laosie. Cena: 60.000 kip za pokój. Miejsce jest mega klimatyczne. Luang Nam Tha jest miastem które do 1975 roku było jeszcze miastem Chińskim. Trochę zlepek kulturowy i klasowy: bardzo dużo Laotańczyków z mercedesami i lexusami, chińczyków trzymających małpy jako zwierzątka domowe, ale i bardzo biednych Laotanek poubieranych w narodowe stroje próbujące wcisnąć jakiś naszyjniki z koralikami żeby tylko uzbierać na jedzenie, a jak im się nie uda to zbierają resztki po turystach ze stołu w reklamówki i chowają na później. Jeśli chodzi o turystów to bardzo dużo Niemców i Francuzów.
Bardzo mało ludzi mówi po angielsku i trudno się dogadać.
Wieczorem wybieramy się nad rzekę z Pawłem żeby połowić jakieś ryby. Rzeka jest za bardzo płytka i rwąca, dlatego nic nam z tego nie wychodzi, ale za to trafiamy na laotański wieczorny prysznic. Na drugim brzegu mała rodzina myje się w rzece, a co jakiś czas schodzą kolejne osoby. Bardzo mile uczucie zobaczyć ten naród przy takich normalnych czynnościach z dala od atrakcji turystycznych. Później zachodzimy na nocny rynek, który okazuje się kilkoma stanowiskami z jedzeniem. Próbujemy BeerLao, jest naprawdę dobre.
Pierwszy dzień podczas którego postanawiamy się wyspać. Pogoda jest dzisiaj znośna prawie jak w lipcu na mazurach po burzy w trakcie upałów. Wstajemy o 10, zjadamy europejskie śniadanie i poświęcamy dzień na szukanie skuterów do kupienia. Okazuje się, że nie jest tak łatwo kupić używany skuter, a jeszcze trudniej się z kimkolwiek dogadać. Nowa honda kosztuje 12.000.000 kip a najtańszy chiński skuter 3.700.000 kip. Podczas tych poszukiwań okazuje się, że Laos jest zupełnie inny niż Tajlandia. W Tajlandii każdy chcę ci pomoc i nic z tego nie chcę, tutaj każdy raczej chcę na tobie zarobić. Trafiamy tylko na 2 przyjaznych Laotańczyków jeden pracuje w agencji turystycznej i bardzo dobrze mówi po angielsku i pomaga nam dopełnić formalności ze skuterem, a drugi poleca gdzie najtaniej kupimy chiński skuter.

