Gruzja: oWady i (nie)porady
Pomysł na Gruzję był nieco przypadkowy. W lutową Niedzielę spotkaliśmy się wspólnie z naszymi znajomymi, wspominanymi już na tym blogu Ciocią Myszą i Wujkiem Homikiem (samo H jest celowe w tym przypadku), żeby zarezerwować jakieś bilety na wspólny wyjazd. Wstępny plan zakładał okolice majówki i jakiś Amsterdam, albo gdzieś gdzie będzie ciepło. Po dłuższych dyskusjach i analizie bieżących cen, padło na 4 dni w Gruzji w Wielkanoc (pod koniec marca).




